21/12/2025
Mądrze ujęte, polecamy uwadze💕
Często myślimy o swoich reakcjach w relacji tak, jakby były one prostą konsekwencją zachowania drugiej osoby.
„Wycofałam się, bo on był zbyt nachalny.”
„Zareagowałem złością, bo ona mnie zlekceważyła.”
„Zamknęłam się w sobie, bo i tak nie było przestrzeni na moje emocje.”
To bardzo ludzkie 💛 I bardzo zrozumiałe.
Bo kiedy widzimy przyczynę „na zewnątrz”, łatwiej uwierzyć, że to, co się wydarzyło, było po prostu naszą uzasadnioną reakcją.
A jednak z perspektywy pracy z emocjami często okazuje się, że to, co nazywamy reakcją, jest raczej obroną uruchomioną na zranienie naszego „czułego miejsca” 🛡️
Starą strategią przetrwania, która włącza się automatycznie wtedy, gdy pojawia się lęk, wstyd, bezradność, poczucie opuszczenia lub zagrożenie bliskością. Ciało reaguje szybciej niż myśl, a my robimy to, co kiedyś pomogło nam przetrwać 🧊🔥.
Dlatego czasem zamiast pytać, co druga osoba zrobiła „nie tak”, warto na moment zatrzymać się przy sobie 🌿
Z ciekawością, a nie osądem. Zadać sobie pytanie o to, co moje ciało odebrało jako zagrożenie, jakiej emocji próbowałam nie czuć, czego tak naprawdę próbowałem bronić - swojej wartości, bezpieczeństwa, poczucia bycia ważnym 💞
I czego dawno temu nauczono mnie o bliskości, konflikcie albo byciu widzianą lub widzianym.
To nie jest zaproszenie do brania winy na siebie ani do unieważniania trudnych zachowań partnera. To zaproszenie do odpowiedzialności i uczciwego kontaktu ze sobą 🤍
Bo kiedy zaczynamy rozumieć swoje reakcje, pojawia się więcej wyboru. A tam, gdzie jest wybór, może pojawić się też więcej bliskości 🌱
📸 Franciszek D